W Kościele nie ma rozwodów
Autor: Pawel o wtorek 9. Luty 2010
Z ks. dr. hab. Tomaszem Rozkrutem, profesorem kościelnego prawa procesowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Małgorzata Pabis
Jakie warunki muszą być spełnione, aby można było mówić o małżeństwie zawartym nieważnie?
- Powody te uznane są przez prawo kanoniczne. Małżeństwo jest sakramentem, ale jest także kontraktem, i jak w każdym kontrakcie, tak i w tym małżeńskim może się zdarzyć, że będzie on zawarty nieważnie z tych powodów, które prawo uznaje za tak istotne, iż powodują one nieważność małżeństwa.
A konkretnie, jakie to są powody?
- Jest ich wiele. Powiedzmy o kilku. Jeżeli na przykład ktoś świadomie zatai przed drugą osobą bezpłodność czy chorobę psychiczną. Innym powodem może być podstępne doprowadzenie do zawarcia małżeństwa. A kiedy się tak dzieje? Na przykład wtedy, kiedy kobieta jest w ciąży, ale nie z tym mężczyzną, z którym chce zawrzeć sakramentalny związek. Swojemu przyszłemu małżonkowi wmawia, że z nim jest w ciąży, i to staje się powodem, dla którego zawierają małżeństwo. Prawo bierze pod uwagę tego typu sytuacje i jeśli taki podstęp zostanie udowodniony procesowo, to mamy do czynienia z małżeństwem zawartym nieważnie.
O tym, co powoduje nieważność małżeństwa, mówi kilkanaście kanonów prawa kościelnego. Który z nich jest dziś najczęściej wykorzystywany w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa?
- Dziś najczęściej stwierdza się nieważność małżeństwa na podstawie kan. 1095 nr 3. Mówi on, że “niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich”. Jest to kanon, który obejmuje wiele przyczyn niezdatności do małżeństwa, m.in.: zaburzenia osobowości, zaburzenia związane z chorobą alkoholową, z narkotykami, zaburzenia psychoseksualne. Jeśli któryś z tych elementów występuje w chwili zawierania małżeństwa i da się to udowodnić procesowo, to wówczas małżeństwo może być uznane za nieważnie zawarte, czyli za nieistniejące jako kontrakt od samego początku.
A jak wygląda sytuacja małżeństwa, które po latach wspólnego życia uświadomi sobie, że ich związek nie został ważnie zawarty?
- Dopóki procesowo nie udowodni się nieważności małżeństwa, dopóty istnieje domniemanie jego ważności. Wrócę do przypadku, o którym mówiłem wcześniej, czyli jeśli np. ten mężczyzna, który podstępnie został doprowadzony do małżeństwa, a nie jest ojcem dziecka, dowiedział się o tym fakcie po 5 czy 10 latach, wybacza kobiecie i chce z nią trwać w związku małżeńskim, np. dla dobra potomstwa, to obowiązuje zasada domniemania ważności, dopóki nie zostanie udowodnione procesowo, że małżeństwo to zostało nieważnie zawarte.
Coraz częściej słyszy się o “rozwodach kościelnych”. Jak Ksiądz Profesor najprościej wytłumaczyłby różnicę pomiędzy rozwodem a stwierdzeniem nieważności małżeństwa?
- Należy precyzyjnie podkreślić, że nie ma rozwodów kościelnych. Rozwód cywilny rozwiązuje małżeństwo, które faktycznie się rozpadło, ale nie przestało istnieć, natomiast kanoniczny proces małżeński stwierdza, że małżeństwo od początku nie istniało. Ani Papież, ani nikt inny nie ma takiej władzy, aby rozwiązać to, co zostało zawarte w sposób ważny. Nauka Kościoła była, jest i pozostanie niezmienna: małżeństwo – z prawa Bożego – jest nierozerwalne. W związku z tym nie można go rozerwać, można jedynie stwierdzić procesowo, czyli w oparciu o obiektywne dowody, że małżeństwo zostało zawarte nieważnie, a to jest zupełnie coś innego niż rozwód.
Dziękuję za rozmowę.
Podobne: