Francji brakuje kapłanów
Autor: Pawel o środa 3. Luty 2010
Francja staje przed problemem braku księży. Jak stwierdził niedawno rzecznik prasowy francuskiego Episkopatu ks. Bernard Podvin, jeśli nie przybędzie powołań, za 15 lat w tym kraju zniknie połowa diecezji. Już teraz istnieją regiony, w których na jednego kapłana przypada 60 kościołów. Okazuje się jednak, że ów spadek ilości święceń nie jest – jak mogłoby się wydawać – jedynie tendencją ostatnich lat.
Przełomem w tym względzie był rok 1905, w którym doszło do rozdzielenia państwa od Kościoła. W 1903 r. wyświęcono 1700 kapłanów, po czym nastąpił gwałtowny spadek. W latach 30. rocznie przybywało średnio 1000 nowych księży. Trwałą tendencję spadkową zaczęto natomiast odnotowywać w latach 60. i 70. Od 1978 r. wyświęca się rocznie od ok. 80 do120 kapłanów diecezjalnych.
Za jedną z podstawowych przyczyn spadku powołań uznaje się dużą laicyzację francuskiego społeczeństwa.
- Szczególnie od lat 90. obserwujemy spadek uczestników Mszy Świętej. Tam gdzie nie ma życia religijnego, trudno spodziewać się wielu powołań – podkreśla ks. prof. Régis Rolet, rektor seminarium w Caen.
W roku 2009 mury seminarium opuściło 89 księży. Obecnie we Francji pracuje 15 008 księży diecezjalnych i 4632 zakonnych. Brak kapłanów jest wynikiem spadku powołań. Aktualnie w 26 międzydiecezjalnych seminariach kształci się 741 alumnów. W roku 1995 było ich 1155.
Francuski Kościół katolicki przeżywa autentyczny kryzys powołań i stara się temu zaradzać różnymi sposobami. Przybywa coraz więcej diakonów, którymi są przede wszystkim mężczyźni żonaci. Z dużym sukcesem proboszczowie angażują laikat – przejmuje on część dotychczasowych funkcji księży. Dobrze to obrazuje nauczanie religii. We Francji tylko mała liczba duchownych prowadzi katechezę. Czynią to osoby świeckie, głównie kobiety, przechodzące odpowiednie kursy i systematyczne dokształcanie. W celu zainteresowania młodzieży wizją życia zakonnego lub kapłańskiego organizuje się z nią spotkania i konferencje. Ciekawą inicjatywę podjęła diecezja w Hawrze, organizując tzw. autobus powołań. Odpowiednio przygotowana i wyposażona przyczepa kempingowa będzie ustawiana koło gimnazjów i liceów, których uczniowie będą mogli zapoznać się w sposób bardziej bezpośredni o formacji księży, ich życiu i powołaniu.
Ludzie potrzebują księży
Ksiądz biskup Gérard Simon, arcybiskup Lille, twierdzi, że “minęły czasy, kiedy przy każdej dzwonnicy był ksiądz, a kryzys powołań jest skutkiem kryzysu społeczeństwa francuskiego”. Jego zdaniem, ewangelizacja w społeczeństwie konsumpcji i widocznego awansu indywidualnego wymaga dużo wyrzeczeń. Dlatego zdecydowanie się na bycie księdzem jest bardzo trudne.
- Rolą Kościoła jest głoszenie Ewangelii przez cały lud Boży wraz z coraz większą liczbą animatorów pastoralnych, katechetów i tych, którzy towarzyszą ludziom umierającym. Kościół wypełnia dzisiaj tę rolę laikatem, kiedyś było to zarezerwowane dla księży – twierdzi ks. abp Gérard Simon.
Nie sądzi, by hamulcem powołań był celibat, dlatego że “obecne doświadczenie z żonatymi diakonami wykazuje, iż nie chcieliby oni zostać księżmi ze względu na obowiązki rodzinne”.
- Ludzie potrzebują dzisiaj księży, duchowych przewodników bardziej niż kiedykolwiek – powiedział “Naszemu Dziennikowi” dyrektor katolickiego dwumiesięcznika “Homme Nouveau” (“Nowy Człowiek”), dystrybutor “L’Osservatore Romano” na Francję Denis Sureau.
To, co się stało we Francji, jest bardzo niepokojące dla naszego Kościoła. Początek lat 70. był dla niego prawdziwą rewolucją. Odseparował się on od harcerstwa będącego kiedyś kuźnią powołań. Odszedł od organizacji patronackich. Zaszły zasadnicze zmiany liturgiczne. Doszło do przeorientowania kształcenia księży w wielu seminariach. Dobrze opisuje to w swoich pracach emerytowany ordynariusz diecezji Cahors ks. bp prof. Maurice Gaidon. Obecnie najwięcej powołań mają seminaria, które najmniej zmieniły swoje metody kształcenia i formacji duchowej księży. Są to seminaria w Tulonie i Ars.
Sekularyzacja u źródeł problemu
Prawdziwym problemem była sekularyzacja księży, co sprawiło, że ich rola i misja są trudno zrozumiałe dla ludzi. Są biskupi, którzy dostrzegają te problemy – np. ordynariusz Tulonu mającego najlepsze seminarium we Francji. Były też pozytywne zmiany za czasów ks. kard. Jean-Marie Lustigera w Paryżu. Przybywa kandydatów do seminariów wspólnot bardziej tradycyjnych, ale bez jakichś gruntowych zmian trudno się spodziewać poprawy na lepsze.
- Złe odczytanie wskazań Soboru Watykańskiego II, przejawiające się w zbyt daleko posuniętych reformach, sprawiło, że ksiądz stracił swoje tradycyjne funkcje jako głosiciel prawd wiary, pasterz parafii i duchowy przewodnik – powiedział nam przewodniczący stowarzyszenia Renaissance Catholique (Odrodzenie Katolickie) Jean-Pierre Maugendre.
Zwraca uwagę, że obecnie, niestety, kapłan pełni rolę bardziej animatora społeczno-kulturalnego niż księdza. We francuskich kościołach nie mówi się, co jest grzechem, nie nazywa się rzeczy po imieniu. Takie problemy, jak aborcja, rozwody czy eutanazja, nie są przedmiotem kazań i nauk.
- Kościół francuski stara się wszystkich zrozumieć, przygarnąć, pomóc im, przyjmując pozycję stowarzyszenia charytatywnego. Dlatego jest coraz mniej interesujący dla ludzi, którzy od niego oczekują czegoś innego. Kiedy w Polsce noszenie sutanny było symbolem wyznawania innych wartości niż oficjalne, oznaką patriotyzmu i narodowej tradycji, u nas księża i biskupi pozakładali krawaty. Teraz trzeba za to płacić – konkluduje Jean-Pierre Maugendre.
Franciszek L. Ćwik / Nasz Dziennik
————-
Gdzie nie ma życia religijnego, tam nie ma powołań
Z ks. prof. Régisem Roletem, rektorem seminarium w Caen, rozmawia Franciszek L. Ćwik
Seminarium, którym Ksiądz Rektor kieruje, liczy 12 kleryków pochodzących z trzech diecezji (Bayeux, Coutance, Sées). Tak mała liczba seminarzystów dobitnie świadczy o kryzysie powołań. Jakie są tego przyczyny?
- Podstawowym problemem jest systematyczne zmniejszanie się liczby katolików, a przede wszystkim brak ich udziału w praktykach religijnych. Szczególnie od lat 90. jesteśmy świadkami spadku uczestników Mszy Świętej. Tam, gdzie nie ma życia religijnego, trudno spodziewać się wielu powołań.
Czy ludzie nie potrzebują księży?
- Większość Francuzów wciąż jeszcze chrzci dzieci i zamawia pogrzeby kościelne, ale poza tym wydaje się, że Kościół jest im coraz mniej potrzebny. Jest to tym bardziej niepokojące, że największą liczbę uczestników Mszy Świętej stanowią ludzie starsi. W tym smutnym obrazie można jednak dostrzec pozytywne zjawiska. Zaliczyłbym do nich tzw. pokolenie Jana Pawła II, które co prawda nie napłynęło masowo do kościołów, ale jest aktywne jako środowisko katolickie w miejscach pracy, gdzie swoim zachowaniem pokazuje przywiązanie do zasad wiary. Brak księży spowodował też rozwój laikatu i włączenie go w służbę Kościoła. Zgadzam się jednak z opinią, że istnieje realny kryzys powołań.
Czy Kościół francuski nie ponosi też za to winy?
- Kościół nie jest bez winy. To prawda, że w latach 70. dochodziło do dyskusyjnych praktyk, które na dłuższą metę nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, ale młode pokolenie księży widzi już inaczej swoją misję i jest całkowicie zaangażowane w pełnienie swojej posługi. Problem w tym, że np. całkowite odejście od praktykowania jedynie spowiedzi powszechnej jest bardzo trudne, bo wielu ludzi nie potrafi się spowiadać, a mała liczba księży nie mogłaby podołać dziełu spowiedzi indywidualnej.
Czy, zdaniem Księdza Rektora, ludzie oczekują czegoś więcej od francuskiego Kościoła? We francuskich świątyniach księża nie mówią o takich grzechach, jak aborcja, rozwody czy in vitro…
- Teraz się to zmienia, ale młodemu księdzu nie jest łatwo odnaleźć się w parafii. Stara się on integrować różne grupy wiernych o różnych poglądach. Stąd te postawy.
Ale kapłan powinien mieć jednoznaczne poglądy wynikające z Dekalogu i powinien umieć ich bronić…
- Myślę, że nowe pokolenie księży jest świadome swojej roli głosicieli zasad Ewangelii. Są to zagadnienia, które stanowią sedno formacji kapłańskiej.
Czy trudno jest być rektorem seminarium liczącego 12 alumnów?
- Obecnie do seminarium zgłasza się mniej kandydatów, ale niemal wszyscy, którzy do niego wstępują, zostają kapłanami. Dawniej tylko 50 proc. dochodziło do kapłaństwa. Mogliśmy się połączyć z innymi diecezjami, jednak postanowiliśmy zostać tutaj, również ze względu na zaplecze intelektualne. Takie małe seminarium ma też swoje zalety. Tworzy specyficzną atmosferę, o którą trudno w dużych strukturach. Jestem optymistą i myślę, że trzeba pracować z takimi ludźmi, jakich nam w danym momencie Bóg daje.
Z jakich środowisk pochodzą klerycy?
- Z różnych. Niektórzy pochodzą z rodzin ateistycznych. Są tacy, którzy przeszli w życiu wiele cierpień i trudnych sytuacji. To jednak zawsze ludzie świadomi swojego wyboru i zaangażowania w służbę Chrystusowi.
Czy celibat nie ogranicza liczby powołań?
- Na pewno nie, bo statystycznie w seminariach protestanckich nie ma wcale większej liczby powołań. Powołanie jest pełnym oddaniem całego życia w służbie Bogu i Kościołowi. Nasi klerycy są tego świadomi i celibat nie stanowi dla nich problemu.
Dziękuję za rozmowę.
Podobne: