NASZ BLOG

Nam nie jest wszystko jedno

  • RSS Wideo

  • RSS Informacje

    • Platforma ponad wszystko
      Jak informują media, kandydat Platformy w wyborach prezydenckich stał się powodem kłótni rodzinnej w Kołczewie na Pomorzu Zachodnim, która zakończyła się hospitalizacją. Ojciec był za Radosławem... […]
    • Powrót "niezależnych"
      Premier Donald Tusk nie boi się surowego recenzowania działań własnego rządu. - Chcę uzyskać pewność, że decyzje Rady Ministrów dotyczące praktycznej gospodarki są dobre i niezanurzone w rutynie.... […]
    • Niereformowalna elita
      Współcześni posiadacze wiedzy tajemnej, czyli eksperci zajmujący się gospodarką, niestety nie mają dla nas najlepszych wieści. "Świat musi się przygotować na następny kryzys gospodarczy" - wieszczą... […]
    • Huzia na "Radka"!
      Aż żal patrzeć na to, co z jednym ze swych "kandydatów na kandydata" w wyborach prezydenckich robią politycy Platformy Obywatelskiej. "To kandydat PO - PiS a może nawet PiS", "za młody jest",... […]
    • Okulary dla każdego
      Ciemność sprzyja nieuczciwym zachowaniom - odkryli niedawno kanadyjscy i amerykańscy psycholodzy. Wykazali oni doświadczalnie, że brak światła sprawia, że czujemy się bardziej anonimowi i łatwiej... […]
  • RSS Informacje

    • Ścieżka obok drogi: Zastrzyk optymizmu
      Zbliża się wiosna. Tylko patrzeć, jak bocian na gnieździe stanie, dni staną się jeszcze dłuższe, słońce będzie wspinało się coraz wyżej, dzięki czemu postępactwo przestanie odczuwać dysonans poznawczy i ze zdwojoną energią oraz czystym sumieniem przystąpi do walki z globalnym ociepleniem. Bardzo zresztą możliwe, że dojdzie do kompromisu między... […]
    • Trybunał w Strasburgu przekracza swoje kompetencje
      Ze Zbigniewem Ziobrą, posłem do Parlamentu Europejskiego z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, byłym ministrem sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Bober Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał niedawno, że nie można odmówić dziedziczenia prawa do najmu lokalu komunalnego homoseksualiście. Podważył w ten sposób wyrok... […]
    • Fundament wspólnej Europy?
      Oto fakt godny zastanowienia: masoneria otwarcie dziś mówi o swoim istnieniu i zamiarze "obrony Europy przed religijną nawałą". Chrześcijanie powinni z całą stanowczością przeciwstawić się tym planom. Takie sformułowanie celu masonerii pojawiło się na stronie www.newsweek.pl. W podobnym duchu został zredagowany artykuł, który 17 lutego... […]
    • Pitera tropi tylko dorsze
      Minister Julia Pitera stwierdziła przed hazardową komisją śledczą, że nie miała żadnych powodów, aby zainteresować się pracami rządu Donalda Tuska nad ustawą hazardową. Mimo że już blisko półtora roku temu otrzymała informację o nieprawidłowościach przy pracach nad tą ustawą. Minister zapowiedziała, że za dwa tygodnie gotowy będzie raport z... […]
    • 100. rocznica urodzin Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"
      Żołnierz Świętej Sprawy Spośród licznych dowódców powojennej partyzantki antykomunistycznej jego postać stała się niemal symbolem tej nierównej i od początku przegranej walki o Polskę "wolną i czystą jak łza". Byli tacy, którzy mieli więcej podkomendnych i walczyli dłużej niż on, a jednak to przed nim "wiał czerwony cham" i na dźwięk jego […]
  • Życie


    Czytaj więcej o aborcja

Płodność i niepłodność

Autor: Katarzyna Kisielewska o sobota 24. Styczeń 2009

Bóg im błogosławił, mówiąc do nich:

Bądźcie płodni i rozmnażajcie się.                 (Rdz 1, 28)
 
      Na sto par dążących do poczęcia dziecka, w ciągu pierwszego roku ciążę uzyskuje osiemdziesiąt.

     Spośród pozostałych dwudziestu, u których w pierwszym roku do ciąży nie doszło, w ciągu następnych kilku lat liczba oczekujących na poczęcie dziecka zmniejsza się co roku o 25-30 % [5].

     Z tego wzoru możemy wyliczyć, że w warunkach naturalnych w drugim roku starań ciążę uzyska 5 – 6 par, w trzecim – 4 pary, w czwartym – 3 pary, w piątym – 2 pary, w szóstym 1 – 2 par, a w siódmym i ewentualnych następnych – jeszcze jedna para.  
      Niepłodnymi zostaje trzy procent par. Liczba 3 % uchodzi za nieprzekraczalną granicę naturalnej płodności. 
     Niepłodność wynika nie tylko z braku poczęcia, ale także z niemożności donoszenia poczętego dziecka.

     Niepłodność nie jest chorobą, ale jest następstwem i objawem którejś z chorób, która może taki skutek powodować.   

     Doświadczenie medycyny świadczy, że stanów chorobowych, które prowadzą do niepłodności jest bardzo wiele, nie wszystkie z nich są już dostatecznie poznane.

     Leczenie niepłodności wymaga rozpoznania choroby będącej u jej podłoża. Poszukiwanie przyczyny niepłodności wymaga  przeprowadzenia skrupulatnych badań i czasem dłuższej obserwacji.  
 
 
     Przełom nastąpił w roku 1978, gdy urodziło się pierwsze dziecko poczęte in vitro. Pojawiła się pokusa, żeby diagnostykę przyczyn niepłodności ograniczyć do koniecznego i jakby oczywistego minimum, a po roku bezskutecznych starań o ciążę osoby te uznać za niepłodne. W ten sposób liczba osób, które zostają uznane za niepłodne – wynosi od 15 do 20 procent.

     Osobom uznanym za niepłodne proponuje się zapłodnienie sztuczne.

     Opracowano wiele metod t. zw. rozrodu medycznie wspomaganego [1]. Potrzeba wnikliwszej analizy przyczyn niepłodności jakby zeszła na plan dalszy. 
Rok  1978  – urodzenie  pierwszego  dziecka  poczętego  in  vitro
      Zapłodnienie komórki jajowej pobranej od kobiety dokonano w warun-kach laboratoryjnych w roku 1967. W roku 1976 przeniesiono zapłodniony in vitro embrion do organizmu kobiety. Ciąża ta była jednak nieudana, rozwinęła się poza macicą. W roku 1978 urodziło się pierwsze dziecko poczęte „w probówce”, żyje ono dotychczas.  Od tego czasu zapłodnienie pozaustrojowe uchodzi za standardowe postępowanie w różnych typach niepłodności. W kilku krajach metody te dostarczają 2-3 procent urodzonych dzieci. Ocenia się, że dotychczas urodzono w ten sposób kilka milionów dzieci.

      Nastąpił okres intensywnych badań nad poprawieniem techniki zapłodnienia pozaustrojowego. Opracowano metodę hormonalnej stymulacji jajników dla osiągnięcia jednoczesnego mnogiego jajeczkowania i umożliwienia pobrania w jednym czasie od jednej kobiety wielu komórek jajowych. Okazało się, że pobudzony jajnik jest w stanie wytworzyć jednocześnie dziesiątki komórek jajowych. Umieszcza się je w naczyniu szklanym, po dodaniu do nich plemników następuje zapłodnienie. Przed przeniesieniem embrionów do macicy ogląda się je pod mikroskopem i przeprowadza wstępną selekcję: usuwa się te, które wykazują jakieś widoczne wady. 
     Procedura ta zwiększyła ilość udanych ciąż, ale pojawił się problem ciąż mnogich: u kobiet stwierdzano zaimplantowanie kilku zarodków. Ponieważ jednak ciąża mnoga nie rokuje szans na pomyślne urodzenie zdrowych wszystkich dzieci – opracowano metody zmniejszania liczby embrionów w macicy. Używane są dwa pojęcia: eliminacja i redukcja. Oba oznaczają selektywną aborcję. Każdy z płodów obecnych w macicy zostaje oceniony tak pod względem zdrowia genetycznego, jak również zostaje określona jego płeć. Eliminuje się płody z wadami genetycznymi, jak również niepożądanej płci. Następuje w ten sposób redukcja liczby płodów, pozostawia się ich tyle i takiej płci, jak sobie tego życzą rodzice.   
     Obecnie nie przenosi się więcej niż 2-3 zarodków. Obserwacje wykazały, że dalsze zwiększanie liczby przeniesionych zarodków nie zwiększa odsetka ciąż, natomiast stanowi ryzyko ciąży mnogiej, ze wszystkimi powikłaniami położniczymi. 
     Ponieważ po umieszczeniu w macicy „optymalnej” liczby embrionów pozostają jeszcze embriony nie wykorzystane – opracowano technikę ich przechowywania w stanie zamrożonym w ciekłym azocie. Po raz pierwszy zamrożono zarodki w roku 1984. W roku 1986 urodziło się pierwsze dziecko po transferze rozmrożonej blastocysty. Obecnie szacuje się, że w samych tylko Stanach Zjednoczonych przechowuje się do miliona zamrożonych embrionów. Zarodki zamrożone otrzymują określony okres przydatności, zwykle pięcioletni; po tym czasie uznawane są za „przeterminowane” i usuwane. Okazało się jednak, że zaledwie 50% embrionów przeżywa rozmrażanie, a z tych, które przeżyją, mniej niż 20% rozwija się w udanej ciąży [20]. 
     W roku 1984 uzyskano ciążę u pacjentki z brakiem czynności jajników. Komórkę jajową uzyskano od obcej dawczyni. Komórkę zapłodniono in vitro nasieniem męża. Obecnie stosuje się tę metodę u kobiet bezpłodnych, które nie wytwarzają komórek jajowych. 
      Następnym krokiem w rozwoju techniki prokreacyjnej było zapłodnienie przez wprowadzenie pojedynczego plemnika wprost do wnętrza komórki jajowej za pomocą mikropipety. Nasienie uzyskuje się z ejakulatu albo przez nakłucie najądrza lub jądra mężczyzny. Metoda ta ma zastosowanie w przypadkach upośledzonej płodności mężczyzny z powodu skąpego lub mało żywotnego nasienia. Pierwsze dziecko poczęte przy pomocy tej techniki urodziło się w roku 1992. 
      Idea zapłodnienia pozaustrojowego zaowocowała niebywałym rozwojem ośrodków które tym się stale zajmują. Przybierają one nazwę klinik leczenia niepłodności. Są to potężne firmy z bogatym zapleczem naukowym, świadczące swoje usługi odpłatnie na zasadzie działalności gospodarczej. Tworzą one jakby osobny dział przemysłu – przemysł reprodukcyjny. Pomiędzy tymi przedsiębiorstwami istnieje silna konkurencja, w której wygrywają te, które mogą się wykazać większą efektywnością. A większą efektywność uzyskują te, które więcej łożą na badania naukowe w tej dziedzinie. Ich produktem jest udana ciąża i urodzone zdrowe dziecko. Przedsiębiorstwa te są utrzymywane przez ludzi, którzy gotowi są ponieść największe ofiary za doprowadzenie do urodzenia dziecka. Przedsiębiorstwa te otaczają tajemnicą swoje patenty dotyczące technicznych warunków stosowanych procedur.  
      Obecnie do najczęściej stosowanych metod in vitro należą cztery: zapłodnienie wolnymi plemnikami (metoda konwencjonalna), wprowadzenie pojedynczego plemnika wprost do wnętrza komórki jajowej, wykorzystanie embrionu zamrożonego i wykorzystanie komórki jajowej od dawcy obcego.
   W roku 2000 na całym świecie czynnych było około 2.200 ośrodków rozrodu wspomaganego, a na świat przychodzi rocznie około 200.000 tak poczętych dzieci. 
 Nie są to dane pełne. W roku 1988 Kongres USA przeprowadzał dochodzenie w sprawie raportu, który wykazywał, że większość klinik oferujących zapłodnienie in vitro nie uzyskała ani jednego urodzonego dziecka, a nawet najlepsze mają bardzo niski procent sukcesów [11].

Rozmiary  problemu
      W roku 2006 Międzynarodowa Komisja Monitorowania Technologii Rozrodu Wspomaganego ogłosiła obszerny Światowy raport o zapłodnieniu in vitro 2000. Raport ten powstał w oparciu o ankiety, jakie w roku 2000 rozesłano do 2.118 ośrodków rozrodu wspomaganego na całym świecie. Opracowanie materiału zawartego w ankietach trwało sześć lat. Udział w ankiecie był dobrowolny. Otrzymano odpowiedzi z 1429 ośrodków – co stanowi dwie trzecie wszystkich znanych (67,5%). Pełne odpowiedzi na wszystkie pytania ankiety otrzymano z 20 krajów, z 9 krajów nie otrzymano żadnej odpowiedzi, z pozostałych odpowiedzi były niepełne lub fragmentaryczne. Stąd opracowanie Raportu napotykało na liczne trudności [12].

     Największą liczbę ośrodków podano w Japonii – 513, w USA – 408, Hiszpanii – 182, we Włoszech – 115, w Niemczech – 103, we Francji – 93, w Korei – 92.  W Polsce – 15.
     Według informacji zawartych w nadesłanych ankietach w roku 2000 wszczęto w 1429 ośrodkach 458.682 procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Od tylu kobiet pobrano komórki jajowe.

     Raport nie podaje ani liczby pobranych komórek jajowych, ani liczby zapłodnionych embrionów.

     Przeniesienie zapłodnionych embrionów do macicy dokonano u 358.605 kobiet. Z reguły przenoszono u każdej kobiety kilka embrionów, średnio 2,5 na 1 transfer. W sumie przeniesionych zostało 879.350 embrionów.

     Do ciąży doszło u 114.189 kobiet. Kobiety te stanowią 31,8 procent kobiet, u których przeprowadzono transfer embrionów, oraz 24,9 procent kobiet, u których wszczęto procedurę.

     31.742 ciąż zostało poronionych, co stanowi 27,8 % wszystkich ciąż. Najwięcej poronień było w metodzie konwencjonalnej – 30,3 %.

Donosiło ciążę 82.447 kobiet – tyle kobiet „uczyniono” matkami.

     Urodzono w sumie 107.649 dzieci. Stanowią one 12,2 % transferów  zarodków. Średnio na 1 poród przypadało 1,3 dziecka. Bliźnięta stanowiły 26,5 % dzieci, trojaczki i wieloraczki – 2,9 % dzieci.

     

      Najczęściej stosowano procedurę konwencjonalną – zapłodnienia wolnymi plemnikami (191.109 procedur), wprowadzenie plemnika do wnętrza komórki jajowej (175.147 procedur), użycie zarodka zamrożonego (58.910 procedur), użycie komórki jajowej od dawcy obcego (około 33.516 procedur).  
     Rozkład wieku kobiet uczestniczących w procedurach in vitro  przedstawiał się następująco: kobiet w wieku poniżej 35 lat było 51,6 %, w wieku 35-39 lat – 34,1 %, w wieku 40 lat i więcej – 14,3 %.

W  Polsce
 

      Raport podaje, że w naszym kraju wysłano ankiety do 15 ośrodków wspomaganego rozrodu. Odpowiedzi otrzymano od dwunastu.

      W tych 12 ośrodkach wszczęto 3.711 procedur, u 3.323 kobiet transferowano 7.004 zarodków. Do ciąży doszło u 825 kobiet; stanowią one 25 % kobiet, u których transferowano zarodki. 181 ciąż zostało poronionych (22%).  Odbyły się 644 porody, urodzono 796 dzieci. 
 
Efektywność
      Ośrodki prowadzące sztuczne zapłodnienie określają swoją efektywność w odniesieniu do ilości przeprowadzonych procedur.

      Na sto kobiet, u których wszczęto procedurę in vitro:

matkami zostaje 18 kobiet,
rodzą one 23,5 dzieci (liczba dzieci większa niż matek z powodu większej częstości ciąż mnogich),
do domu zostaje zabranych w Polsce 13,1 dzieci (część dzieci umiera po urodzeniu, jeszcze w szpitalu).
 

Los  zarodków
Metody in vitro jest to rodzaj wyrafinowanej aborcji.

     (Rada ds. Rodziny KEP 8.12.2007)

 

      Ze stu zarodków zapłodnionych in vitro rodzi się czworo dzieci [5].

     Los pozostałych 96 zarodków jest różny: część od razu zostaje uznana za nie nadające się do rozrodu i wyeliminowana. Pozostałe zostają zamrożone, niektóre z nich zostają użyte do rozrodu wspomaganego, a reszta po okresie przydatności – zwykle 5 lat – uznane za przeterminowane i usunięte.   
Zespół  nadmiernej  stymulacji  jajników
      U jednej czwartej kobiet poddanych procedurze stymulacji jajników pojawiają się objawy nadmiernej stymulacji. Występuje powiększenie jajników i pobolewania brzucha. Zwykle objawy są łagodne, ustępują po kilku tygodniach
      Jednak u około 2 – 3 procent pacjentek zespół ten przebiega ciężko, stanowiąc stan zagrożenia życia. Występuje wtedy monstrualne powiększenie jajników, wodobrzusze, nudności i wymioty, obrzęki, czasem wysięk w opłucnej i osierdziu, zagęszczenie krwi i skłonność do zakrzepów z niebezpiecznymi zatorami. Stan ten wymaga leczenia szpitalnego. Zdarzają się ciężkie powikłania, a nawet zgony.

      Zespół ten występuje albo wcześnie, po rozpoczęciu procedury, albo później już po zaimplantowaniu się zarodka w macicy.

      Gdy objawy ciężkiego zespołu występują wcześnie procedurę się tymczasowo zawiesza, zarodek się zamraża, a do przerwanej procedury powraca się ewentualnie po ustąpieniu objawów [13; 14].  
     W ciągu roku po przejściu procedury stymulacji jajników utrzymuje się większa zapadalność na niektóre nowotwory piersi, jajnika i macicy [3]. 
Ciąża  wysokiego  ryzyka
 

      Rozród wspomagany wiąże się z wysokim ryzykiem powikłań tak ciąży, jak i porodu, a także z obciążeniem stanu noworodka [3; 7; 13; 14]. Największe ryzyko stanowi ciąża mnoga oraz bardziej zaawansowany wiek matek.  
      Według danych Raportu poronienia samoistne objęły 27,8 % ciąż. Jednak  w grupie matek 40-letnich poronienia występują w 36,4 % ciąż. W ciążach mnogich ilość poronień dochodzi do 40 %, a w przypadkach wystąpienia zaspołu hiperstymulacji jajników – nawet do 60 % [10].   
      W jednej czwartej ciąż (25 %) występują poważne komplikacje, do których należą: stan przedrzucawkowy, łożysko przodujące, ciąża pozamaciczna, poród przedwczesny, cukrzyca u matki.

      W Australii poród cesarskim cięciem przeprowadzono w 43 % ciąż in vitro, w ciążach bliźniaczych w 63,5 %, a w trojaczych – 89,6 % [5].

      Śmiertelność okołoporodowa dzieci w Australii wynosiła 24,7 na tysiąc urodzeń, jednak w ciążach bliźniaczych 32,3 na tysiąc, a w trojaczych – 95,2 na tysiąc urodzeń [5].  
      U noworodków poczętych in vitro częściej występują:

   -    1,8 razy częstsza niska waga urodzeniowa (mniej niż 2.500 g),

2,7 razy częstsza bardzo niska waga urodzeniowa (mniej niż 1.500 g).
1,6 razy częściej występuje u nich mózgowe porażenie dziecięce, a w technice zarodka mrożonego – 3 razy częściej [7; 11; 17].
Wymuszanie  dziedziczenia  chorób  genetycznych
 

      U dzieci poczętych in vitro częste są aberacje chromosomalne. Stwierdza się u nich 1,3 do 2,0 razy częstsze występowanie wad wrodzonych, zwykle serca, naczyń i układu ruchu, a także u chłopców narządów płciowych [4; 13], a niektórych wad do 2,8 razy częściej [11].

      W Australii stwierdzono 9 razy częstsze występowanie zespołu wad  Beckwitha-Wiedemanna (przerost całego ciała – czasem tylko połowiczy, przerost języka, wytrzeszcz, nieprawidłowości uszu) [8]. 
      Większość z tych wad występuje u dzieci, które zostały poczęte techniką wprowadzenia pojedynczego plemnika do wnętrza komórki jajowej.
      Tłumaczy się to tym, że technika wprowadzenia plemnika do komórki jajowej jest postępowaniem z wyboru w przypadkach niepłodności męskiej, gdy plemników jest mało i są one słabe, niezdolne do samodzielnego zapłodnienia jaja. W plemnikach takich często istnieją wady chromosomu Y, który determinuje u potomka płeć męską. W miarę zwiększania się liczby plemników z wadą tego chromosomu – ogólna liczba plemników w nasieniu mężczyzny maleje. Jest to biologiczny mechanizm obronny: przez zmniejszenie płodności takiego mężczyzny natura utrudnia przechodzenie wadliwego chromosomu na następne pokolenie i przerywa łańcuch dziedziczenia. Tymczasem wprowadzając taki plemnik do wnętrza komórki jajowej wymuszamy dalsze dziedziczenie, przed którym natura chciała nas obronić [13].

      Z tych powodów generalne zastrzeżenia do metod in vitro zgłaszają biolodzy [19]. 
Rak  piersi  po  procedurze in  vitro

      Są doniesienia, że u kobiet, które przeszły procedurę in vitro częstsze jest występowanie raka piersi. Grupą szczególnie narażoną są kobiety z niepłodnością pochodzenia jajnikowego, kobiety w wieku 40 i więcej lat, i te,  które procedurę in vitro przechodziły 4 i więcej razy [21]. 
Psychologia  rodziny  z  dzieckiem  poczętym  in  vitro
 

      Rodzice dziecka poczętego in vitro są już nieco starsi. Mają za sobą kilkuletnie borykanie się z problemem: uciążliwe zabiegi, nieskuteczne procedury. Mimo urodzenia dziecka nadal pozostają niepłodni, mają małe szanse na urodzenie następnych dzieci. Dziecko, które zdobyli z takim trudem jest dla nich szczególnym skarbem. Pozostaje ono często jedynakiem. Rodzice przeżywają niepokoje, są nadmiernie opiekuńczy. Stają się w stosunku do dziecka wymagający, podsycają jego zainteresowania i nierealne czasem oczekiwania. Widząc trudności u dziecka przesadnie wiążą je z faktem poczęcia in vitro.

      W wieku szkolnym dzieci te są nadmiernie wrażliwe, słabiej przystosowują się do szkoły. Testy psychologiczne wykazują u nich większy stopień niepokoju, depresji i agresywności [2].

Niezwykłe  pomysły  i  żądania  klientów
 

      Klienci ośrodków rozrodu wspomaganego zgłaszają najdziwniejsze żądania, na przykład:  zapłodnić komórkę jajową plemnikiem anonimowego laureata nagrody Nobla;  albo: podzielić zarodek we wczesnym okresie jego rozwoju na dwie części tak, by powstały bliźnięta jednojajowe, po czym jedno z bliźniąt przenieść do macicy, a drugie – zamrozić w ciekłym azocie i przechowywać na wypadek potrzeby dostarczenia starszemu bliźniakowi „części zamiennych”.

      Przemysł reprodukcyjny podejmuje się realizować tego rodzaju zlecenia. Jednak gdy z podobnymi żądaniami zaczęto się zwracać w sposób natarczywy do ośrodków uniwersyteckich – jeden i pionierów i entuzjastów rozrodu wspomaganego – profesor Jacques Testart – poczuł się zmuszony do zrezygnowania z dalszej działalności w tej dziedzinie [1; 19]. 

Bardzo  przykre  pomyłki  i  problemy  prawne
 

      W klinice szpitala w Leeds (Wielka Brytania) nastąpiła pomyłka, w wyniku której biała para rodziców posiada czarne bliźnięta. W czasie procesu sądowego ujawniono, że podobnych przypadków pomylenia zarodków ludzkich w tej klinice było 11. W tej samej klinice zniszczono 7 poczętych dzieci, gdyż doszło do kolejnych pomyłek.

      W Takamatsu (Japonia) miał miejsce proces sądowy o uznanie ojcostwa dziecka poczętego in vitro z nasienia zmarłego mężczyzny. Mężczyzna przed śmiercią złożył był pisemne oświadczenie, że nie zezwala na użycie jego nasienia do zapłodnienia swojej żony po jego śmierci. Mimo to wdowa po nim za pomocą sztucznego zapłodnienia zaszła w ciążę, a następnie zwróciła się do sądu o uznanie praw dziecka do dziedziczenia po jej zmarłym mężu.

       Brytyjka Nicola Chenery, matka czterech synów, udała się w roku 2003 do Hiszpanii, by tam metodą in vitro zajść w ciążę i urodzić dziewczynkę. Brytyjskie prawo bowiem nie zezwala na selekcję embrionów ze względu na płeć. Kobieta była poinformowana, że jej decyzja oznacza zniszczenie embrionów płci męskiej.  

      W Poznaniu sąd musi rozstrzygnąć, czy ojciec ma prawo wyrzec się dziecka z probówki, ponieważ żona użyła do zapłodnienia in vitro nie jego nasienia. Anna P. przyznała, że do zapłodnienia doszło w tajemnicy przed mężem.

      W Szwecji para lesbijska poczęła in vitro troje dzieci posługując się nasieniem od 39-letniego dawcy. Po kilku latach kobiety się rozstały i ta, która urodziła dzieci wystąpiła z żądaniem, by dawca nasienia zaczął płacić alimenty. Sądy wszystkich instancji, łącznie z Sądem Najwyższym, przyznały rację kobiecie. Skazany płaci 3000 koron miesięcznie, a ma jeszcze proces o zaległe alimenty w wysokości 450.000 koron [11].

Naprotechnologia  -  naturalne  wspomaganie  płodności
 

             Rachela zaś była niepłodna. Rzekła do męża:

     Spraw, abym miała dzieci,

     bo inaczej przyjdzie mi umrzeć !

                                                                                 (Rdz 29,31-30,1)
     Wobec przykrych doświadczeń z metodami sztucznego zapłodnienia powstały ośrodki naukowe, które starają się wrócić do medycznego wspomagania naturalnej płodności. Za punkt wyjścia w rozpoznawaniu przyczyn niepłodności przyjmują one powszechnie znane biologiczne wskaźniki rozpoznawania płodności kobiecej: wykres podstawowej temperatury ciała kobiety podczas jej cyklu miesięcznego oraz zmiany jakości śluzu szyjki macicy w przebiegu cyklu. Wskaźniki te zostały wzbogacone o nowe parametry i nowe standardy, pojawiły się nowe interpretacje zaobserwowanych objawów, opracowano  nowe metody leczenia. 
     Ośrodek taki przy uniwersytecie Creighton w Omaha (Nebraska, USA) opracował schemat metodycznego postępowania, którego celem jest rozpoznanie i leczenie choroby powodującej niepłodność. Metodę tę nazwano Natural procreative technology, w skrócie Naprotechnologia,  Napro,  lub NPT.
     Instytut Badań nad Zdrowiem Reprodukcyjnym Człowieka im. Papieża Pawła VI tego Uniwersytetu  prowadzi badania naukowe, prowadzi leczenie, szkoli specjalistów tej dziedziny (fertility care practitioners), a także stworzył cały system poradnictwa oparty na ujednoliconych zasadach postępowania, diagnostyki, leczenia, dokumentacji i łączności z pacjentami i ze swoimi instruktorami   (Creighton Model Fertility Care System) [16; 18].
     Konsekwentne postępowanie według reguł przyjętych w naprotechnologii cechuje się wysoką skutecznością – 50 – 80%. Wyniki uzyskiwane metodami Napro są na tyle zachęcające, że z powodzeniem stosuje się je u osób, które przedtem bez powodzenia poddawały się nawet wielokrotnym próbom in vitro.
     Wskaźniki, o których tu mowa, w początkowym okresie ich stosowania miały stworzyć alternatywę wobec plagi aborcji i antykoncepcji. Skupiały się na opracowaniu etycznie dopuszczalnych metod unikania ciąży. Starano się określić granice czasowe t. zw. okresu płodności, w którym współżycie może doprowadzić do ciąży. Para, która ciąży chciałaby uniknąć winna powstrzymać się w tym okresie od współżycia. W naprotechnologii nastąpiło odwrócenie rozumowania: postępowanie zmierza nie do uniknięcia ciąży, ale przeciwnie: do jej uzyskania. W tych przypadkach nie wystarczą już dość szerokie granice tak zwanego okresu płodności, ale cała uwaga skupia się na możliwości określenia momentu maksymalnej płodności. 

Co  upośledza  płodność  człowieka ? 
      Czynników upośledzających płodność jest wiele. Ci, którzy chcą mieć dziecko winni ich unikać. Niektóre z tych czynników są łatwe do stwierdzenia i łatwe do wyeliminowania. 
      Częstym czynnikiem powodującym niepłodność jest odkładanie rodzicielstwa. W obecnym stanie umysłów młodzi na pierwszym planie mają rozwój zawodowy, a urodzenie dzieci odkładają na lata późniejsze. Wtedy jednak płodność jest już mniejsza i okazuje się, że zajść w ciążę może nie być tak łatwo.
      Stosowanie hormonalnych pigułek antykoncepcyjnych. Pigułki te nie tylko blokują mechanizmy płodności podczas ich stosowania, ale także po zaprzestaniu ich używania biologiczny rytm płodności pozostaje jeszcze przez jakiś czas rozregulowany i dopiero stopniowo powraca do normalnego funkcjonowania. 
      Przebycie aborcji – jej następstwem może być mniejsza płodność.
      Upośledza płodność wczesna inicjacja seksualna, swoboda seksualna ze zmianami partnerów – bo wtedy łatwo o zakażenie chorobami przenoszonymi drogą płciową, które powodują stany zapalne w drogach rodnych i upośledzenie ich drożności. Stany zapalne często się przewlekają, a każdy ich nawrót zwiększa stopień niepłodności. 
     Palenie tytoniu, także palenie bierne, wybitnie obniża płodność, tak kobiet, jak i mężczyzn, proporcjonalnie do liczby wypalanych papierosów, nawet do 50 %. Tytoń powoduje oprócz tego uszkodzenie łożyska, co z kolei jest przyczyną zahamowania wzrostu płodów, wewnątrzmacicznej śmierci płodu, zwiększa odsetek poronień o 20-80 %, zwiększa umieralność noworodków, dzieci rodzą się małe i wątłe. Po porodzie upośledza produkcję mleka. Jest rzeczą zdumiewającą, że dziewczynki urodzone przez matki palące w ciąży, gdy same dorosną, również cierpią z powodu  upośledzenia płodności.

      Inne czynniki toksyczne: alkohol, narkotyki, a także kawa i mocna herbata. Opary rozpuszczalników farb i lakierów, ropy naftowej i jej produktów.

     Niektóre leki upośledzają wytwarzanie plemników, np. nitrofurantoina.

 

     Niedożywienie, ale także otyłość. Przemęczenie, niedosypianie.
     U mężczyzn narażenie na wibracje, przegrzanie, promieniowanie jonizujące.

Jak  można  wspomagać płodność ?
 

     Okres maksymalnej płodności kobiet przypada na 20-25 rok życia, po czym płodność zaczyna się obniżać, szczególnie szybko po 35 roku życia, w roku 45 dochodząc niemal do zera. Dlatego pary pragnące mieć dzieci powinny uczynić to w młodym wieku, kiedy płodność jest najwyższa. 

      Należy tak ułożyć kalendarium współżycia małżeńskiego, by przypadało ono w dni największej płodności. W tym celu konieczne jest opanowanie rozpoznawania własnej płodności. W ciągu ostatniego stulecia kod płodności kobiecej został rozszyfrowany, opracowano proste metody, dzięki którym każda kobieta może dokładnie określić moment swojej największej płodności podczas cyklu miesięcznego. Na tym etapie u około 30 % małżeństw dochodzi do osiągnięcia ciąży.

      Podczas samoobserwacji należy zwrócić uwagę na jakość śluzu szyjki macicy. W razie gdy śluz jest zbyt skąpy lub zbyt gęsty możliwe jest zastosowanie odpowiedniego leczenia. Śluz sprzyjający plemnikom jest obfity i raczej rzadki. 

      W przypadkach niepłodności męskiej możliwe jest przez wyeliminowanie czynnika szkodliwego poprawienie jakości nasienia i uzyskanie ciąży w 40%. 

      W razie potrzeby należy przeprowadzić analizę gospodarki hormonalnej. Już prosta obserwacja podstawowej temperatury ciała i obserwacja śluzu pozwala na orientacyjną ocenę gospodarki hormonalnej i ukierunkowuje dalsze badania i ewentualne leczenie. 

      Przyczyną niepłodności bywają choroby bakteryjne, gdy dotykają narządów rozrodczych. W takich wypadkach konieczne jest przeprowadzenie odpowiedniego leczenia.

     W końcu – należy rozeznać stan anatomiczny i czynnościowy jajowodów i macicy i ewentualnie wdrożyć odpowiednie leczenie: skontrolować drożność  jajowodów i w razie potrzeby zastosować korektę operacyjną. Wprowadzenie zabiegów mikrochirugicznych stanowi w tej dziedzinie prawdziwą rewelację. Leczenie operacyjne może przywrócić funkcje jajowodów na stałe i umożliwić kobiecie wielokrotne zajście w ciążę.
Adopcja
 

Kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje,

        Mnie przyjmuje  (Mt 18, 5).
      Po wyczerpaniu możliwości uzyskania własnego dziecka nasuwa się myśl, że niepłodność tę można odczytać jako powołanie do adopcji. 
     Jest rzeczą zastanawiającą, że liczba małżeństw niepłodnych odpowiada  liczbie dzieci porzuconych – t. zw. sierot społecznych !

Źródła
 

1.  Testart J.: Przejrzysta komórka  (przekład z francuskiego),  PIW 1990.

Levy-Shiff R. i inni: Medical, cognitive, emotional and behavioral outcomes in school-age children conceived by in-vitro fertilization. Journal of Clinical Child Psychology, 1998, 27, 3, 320-329.
Venn A. i inni: Risk of cancer after use of fertility drugs with in-vitro fertilization. Lancet 1999, 354: 1586-1590.
Hansen M. i inni: The risk of major birth defects after intracytoplasmic sperm injection and in vitro fertilization. N. Engl. J. Med. 2002, 346, 10: 725-730.
Tonti-Filippini N.: Reproductive technology outcomes in Australia: Analysing the data. Bioethics Research Notes, 2003, 15, 1: 1-3.
Oleszczuk J., Laskowska M.: Wybrane zagadnienia niepłodności małżeńskiej. W: Szymański Z. (red.): Płodność i naturalne planowanie rodziny. Wydawnictwo Pomorskiej Akademii Medycznej, Szczecin 2004.
Jackson R.A. i inni: Perinatal outcomes in singletons following in vitro fertilization: A meta-analysis. Obstetrics and Gynecology, 2004, 103, 3: 551-563. 
Halliday J. i inni: Beckwith-Wiedemann syndrome and IVF: A case-control-study. Am. J. Hum. Genet. 2004, 75:526-528.
Dmochowski T.: Zmniejszona płodność i niepłodność. W: Troszyński M. (red.): Naturalne planowanie rodziny. Podręcznik dla nauczycieli naturalnego planowania rodziny. Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny, Warszawa 2005.
Paszkowski T., Wrona W.: Miejsce technik wspomaganego rozrodu we współczesnej medycynie. W: Chyrowicz B. (red.): Metody wspomagania prokreacji: sukces czy porażka ? TN KUL Lublin 2006.
Procedura in vitro nieodłącznie związana z niszczeniem życia ludzkiego. Służba Życiu – Zeszyty problemowe, 2006, 2.
International Committee for Monitoring Assisted Reproductive Technology: World collaborative report on in vitro fertilization, 2000. Fertility and Sterility, 2006, 85, 6: 1586-1622.
Van Voorhis B.J.: Outcomes from assisted reproductive technology. Obstetrics and Gynecology 2006, 107, 1: 183-200.
Papanicolaou E.G. i inni: Incidence and prediction of ovarian hyperstimulation syndrome in women undergoing gonadotropin-releasing hormone antagonist in vitro fertilization cycles. Ferility and Sterility 2006, 85,1: 112-120.
Romundstad L.B. i inni: Increased risk of placenta previa in pregnancies following IVF/ICSI; a comparison of ART and non-ART pregnancies in the same mother. Human Reproduction, 2006, 21, 9: 2353-2358.
Domżał-Drzewicka R., Gałęziowska E. (red.): Nowoczesne metody rozpoznawania płodności. Wydawnictwo Makmed, Lublin 2007.
Sutcliffe A., Ludwig M.: Outcome of assisted reproduction. Lancet, 2007,370:351-359
Chazan B., Środoń M.: Niepłodność małżeńska a wymóg poszanowania życia i godności człowieka w postępowaniu medycznym. Życie i Płodność 2008,2, 2-3: 69-79
Cebrat S.: Skrupuły biologa. Tygodnik Powszechny, 2008, 2: 22-23.
Bezdroża in vitro. Głos dla Życia, 2008, 3.
Pappo I. i in.: The possible association between IVF and breast cancer incicednce. Annals of Surgical Oncology 2008, 15 (4); 1048-1055.
     Opracował Jerzy Matyjek, 

Toruń, 20 stycznia 2009 r., wersja IV.


Podobne:
  1. Błogosławione piersi, które ssałeś

4 Responses to “Płodność i niepłodność”

  1. 1
    aga Says:

    dzieki za usuniecie wpisow.

  2. 2
    Katarzyna Kisielewska Says:

    Nie jesteś partnerką do dyskusji.
    Więc się nie produkuj więcej mam ważniejsze sprawy.
    Plodność jest faktycznie darem, może Ciebie natura też nie traktuje poważnie, więc ja też nie.

  3. 3
    violka bez fasolki Says:

    Nie zgadzam sie zupelnie i bedziemy dalej-tak samo jak przez te 3 lata-walczyli o nasze dziecko. tylko tyle chcialam powiedziec.

  4. 4
    Sandra Says:

    Zgadzam sie, że in vitro to wyrafinowana forma aborcji. Od dwóch lat staramy się z mężem o dziecko i choć marzę by nosić je pod sercem- nigdy nie zdecydujemy się na in vitro. Obdarzymy miłością porzuconą sierotke, jesteśmy obecnie w ,,adopcyjnej ciąży” życzę wszystkim starającym się siły i nadziei!

Leave a Reply