Sylwek Laskowski Dorodne żniwo rewolucji seksualnej, Cz. II
Autor: Katarzyna Kisielewska o wtorek 13. Styczeń 2009

Ci co zachęcają Cię, do “lekkiego życia”, do nie zważania za
bardzo na to, co będzie jutro (bo przecież jutro może nigdy
nie nadejść) mówią: “Nie martw się! Zawsze jakoś to będzie”.
“No jakoś to bywa, choć otuchy na długo nie starcza, gdy
lekarze ci mówią, że na twoją chorobę leku jeszcze wciąż nie
ma…” (jak pisałem trzy dni temu).
Ale wśród udziałowców w dochodach w rozkręconego
seks-biznesu znaleźć można też i takich, którzy w ogromnym
poczuciu wewnętrznej uczciwości gotowi są zrezygnować z
dochodu płynącego z rozprowadzania prezerwatyw (cudo-środka
przeciw wszelkim chorobom!), aby nie zostali przypadkiem
posądzeni o to, że za twoje własne pieniądze świat ten
pomogli ci opuścić (chyba nie ma już takich, co nie słyszeli
o AIDS).
A na chleb i buty na zimę zdążą jeszcze sobie odrobić.
W końcu lekkomyślność seksualna młodych ludzi jeśli nawet
jeszcze nie przynosi, to z pewnością w najbliższej
przyszłości będzie przynosić niebagatelne zyski, ze względu
na które warto teraz trochę zainwestować.
Produkcja środków plemnikobójczych, pigułek
antykoncepcyjnych, spiral czy kapturków naszyjkowych
wcześniej czy później ruszy całą parą. Z czasem jeszcze
bardziej zwiększy się zapotrzebowanie na antybiotyki i inne
środki w leczeniu chorób przenoszonych drogą płciową. A gdy
tylko uda się jeszcze w pełni i bez ograniczeń zalegalizować
aborcję, to i lekarzom i producentom niezbędnego sprzętu
trochę w kieszeń wpadnie.
A więc bierzcie chłopaki te cudowne baloniki i jak
najczęściej róbcie to, co przecież wszyscy robią!
Czym prędzej zapomnijcie też o tym, że “jedynie
wstrzemięźliwość płciowa aż do zawarcia małżeństwa, a po
ślubie – wzajemna wierność na całe życie zdrowych małżonków,
uchronić was może od zarażenia.”
Czytałem kiedyś, że są choroby, które… nie ujawniają się
przez… 10 lat.
Ech życie…
Roztropnego tygodnia!
Sylwek
www.jim.org.pl
Serwis Jaś i Małgosia
Podobne: